Something went wrong with the connection!

PMFP.pl – portal miłośników fotografii przyrodniczej

Idziemy na polowanie

Idziemy na polowanie
Marzec 21
09:39 2014

Zabijamy, bo kochamy zwierzęta, zabijamy dla nich, zabijamy dla dobra ludzkości, zabijamy dla rolników… Takimi argumentami (po ówczesnym poinformowaniu i zamydlaniu oczu i tym bardziej uszu, że tak naprawdę nie chodzi o zabójstwo) przekonuje każdy myśliwy, którego spytałem o to, dlaczego zabijają zwierzęta. Co kieruje nimi naprawdę? Chęć udowodnienia swojej siły czy chęć pomocy – jak mówią myśliwi: zagubionym w postępie cywilizacyjnym – zwierzętom?

Zacznijmy więc od podstaw – czyli teorii myśliwskiej. Język, w zasadzie już dialekt myśliwski jest bardzo łagodny, bez bluźnierstwa, z wieloma zdrobnieniami. Farba, badyl, karawan, ścinka – to tylko niektóre z przykładów, które przez normalnego człowieka nie są w ogóle rozumiane. Zaglądając więc do takiego słownika twierdzi, że myśliwi to tak naprawdę fajni ludzie (jeśli można tak o nich mówić), którzy rzeczywiście kochają przyrodę i zwierzęta. Myśliwi tłumaczą, że dbają o populację wybijając zwierzynę, żeby tej nie było za dużo i żeby nie zagrażała m.in. rolnikom na ich uprawach. Inni natomiast tłumaczą, że koła łowieckie dokarmiają zwierzynę, dzięki czemu ta może przetrwać zimę. Tak naprawdę dokarmiają, żeby mieć do czego strzelać. Moje pytanie brzmi – jak zwierzyna dbała o siebie kiedy człowiek nie był tak wyewoluowany jak dzisiaj i nie polował na nią? Jak zwierzęta przetrwały tyle milionów lat, a dzisiaj na przełomie parędziesięciu większość ze zwierzyny tzw. łownej zaczyna zanikać a pozostała potrzebuje „hojnej”, aczkolwiek nie bezinteresownej pomocy myśliwych?
„Ja Ci pomogę, dam jeść, a później odwdzięczysz mi się robiąc jako ruchomy cel/żywa tarcza w mojej średniowiecznej zabawie, jaką jest strzelanie do żywych istot. Dobrze, sarenko?”

Dla mnie myśliwi są jak drogowcy w Wałbrzychu – łatając dziury w zimie podczas mrozów (dzięki temu dziury znowu się pojawią, a mogliby zrobić raz a porządnie ale po co?) napędzają sobie robotę na wiosnę, po to by praca była cały rok. I co roku. Wracając do tematu – myśliwy ma na celu, jest szkolony do zabijania dla przyjemności i to jest sprawa poza tematem. Inną kwestią jest to, dlaczego im to sprawia przyjemność? Jak człowiek może zadawać taki ból? A może jest tak, że oni się boją zabójstwa? Dlaczego używają zdrobnień, typu: farba znaczy krew (zapożyczenie od Z. Kruczyńskiego – nie zaprzeczam.) Boją się wypowiadać w swoim „darzborowym” towarzystwie zdania typu „idziemy spuścić trochę krwi z łani, jak padnie to fajnie jak nie to wykrwawi się gdzieś w lesie i tak nic nie czuje”. Wolą powiedzieć: „idziemy na łanie, jak nie padnie to spuści trochę farby i sama zejdzie”.

Myślistwo jest przeterminowane, teraz stało się nieetyczne, kiedyś owszem ale nie teraz. Wszystko Się rozwija tylko nie to. Kiedyś myśliwi zabijali dla jedzenia, dla wyżywienia swojej żony, która wraz z dziećmi czekała w domu na pożywienie. Dzisiaj przy masowej produkcji mięsa na globalną skalę nie ma potrzeby polowania na zwierzęta. Pomijając etyczne i humanitarne postępowanie fabryk mięsa, bo to kwestia na inny temat. Tym bardziej, że większość myśliwych, których znam nie jada dziczyzny. Zabijają ewidentnie dla przyjemności i – żebym nie był monotonny – także dla fanatycznej tradycji. Co jednak taka tradycja obchodzi inne istoty? Sarny, dziki, zające, kuropatwy? Tutaj mógłbym pokusić się o stwierdzenie, że bardziej rozumiem kłusowników niż myśliwych, bo kłusownik zastawia wnyki dla pieniędzy, dla wyżywienia rodziny. Ale nie pokuszę się.

Co do samych polowań – pada strzał, kiepsko trafiony, zwierzyna ucieka – co robić? Polski Związek Łowiecki w swoich poradnikach pisze:

Sposób zaznaczenia strzału: rakieta w ucieczce i łeb w jednej linii
Farba-odległość/barwa: po 10- 20 krokach/jasnoczerwona i pienista, strzępki płuc, krople drobne i grube pojedyńcze
Ścinka lub inny znak: prosta, cienka, bez wełny i wciski
Miejsce trafienia: komora środkowa i wysoka
Dystans ucieczki: 15- 150 kroków
Szukać po: ok. 15 minutach

/pisownia oryginalna/

To jest jeden z kilkunastu efektownych sposobów „zaznaczenia strzału” w przypadku postrzelenia jelenia. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Metody dopadnięcia są drastycznie opisywane, autorzy nie robią sobie nic z dramatycznych słów: „strzępki płuc, bez wełny” itd. Na temat myślistwa w celach edukacyjnych oczywiście powstało setki jak nie tysiące książek, każdy krok polowania jest w nich opisany z dokładnością co do oddechu przy oddawaniu strzału. Dzięki nim myśliwi są zaprogramowani jak zawodowi zabójcy – idą na polowanie, zabijają, po powrocie (jak i przed) impreza, alkohol, chwalenie się zdobytym trofeum, zdobytym porożem, dzięki którym jeleń mógł poczuć się kimś lepszym. Im większe miał poroże tym był bardziej dumny, bardziej szlachetny, bardziej czysty aż wreszcie bardziej „męski”, wyższy, odważniejszy. Tak jak z myśliwymi. Tyle, że myśliwy bierze nie swoje, bo swojego nie ma. Bo jest za słaby, swoje „męskie” kompleksy niweluje zabierając atuty i „męskość” jeleniom.

Dlaczego zatem prawo dopuszcza takie rzeczy? Do Polski zjeżdżają myśliwi z zachodniej Europy jako do raju „myśliwskiego”, w którym można ustrzelić porządne okazy nie ponosząc żadnych kar w momencie gdy w ich własnym kraju na wiele gatunków u nas dozwolonych tam jest zakazanych do odstrzału. Polskie prawo jest bardzo specyficzne i zawiera sprzeczne ze sobą zapisy w ustawach. A jeśli nie sprzeczne to na pewno kuriozalne i zaprzeczające jedno drugiemu. Ludzie są oskarżani (tak przynajmniej mówi prawo, a jak jest w praktyce wszyscy wiemy, ale to kolejny temat na inną wypowiedź) o znęcanie się nad psami, kotami i innymi zwierzętami domowymi, a innym na podstawie tego samego prawa, tej samej konstytucji (!) pozwala się strzelać do zwierząt… Pozwala to mało powiedziane, nakazuje się niektórym to robić.

Dużo pytań – wiem, ale niestety ja w przeciwieństwie do wspomnianego wcześniej p. Kruczyńskiego czy Tomka Matkowskiego nie byłem tak blisko polowań. Może więc na te pytania odpowiedzą kiedyś sami myśliwi? Z całego serca na to liczę.

Kończąc to krótkie wyznanie własnych odczuć podsumuję je trzema zdaniami i tematycznym spotem (written & directed by MAURICE TROUWBORST).

Zwierzyna przetrwa. My, homo sapiens – padniemy. Nie zabijaj – fotografuj!

Tekst popełniony czas jakiś temu, ale zawsze aktualny…

fot. sxc.hu

About Author

Przemysław Bicki

Przemysław Bicki

Idź, szukaj i rób zdjęcia! Ta strona jest tylko informacyjna, nie siedź przy komputerze tylko rób zdjęcia... :)

Related Articles

1 Comment

  1. Kasia
    Kasia Listopad 14, 21:54

    Rewelacyjny tekst! Podpisałabym się pod każdym zdaniem!

    Reply to this comment

Write a Comment

Podaj wynik: *