Something went wrong with the connection!

PMFP.pl – portal miłośników fotografii przyrodniczej

Jak, gdzie, kiedy? – nowy cykl Łukasza Bożyckiego

Jak, gdzie, kiedy? – nowy cykl Łukasza Bożyckiego
Lipiec 30
16:04 2014

Zaczynająca się w drugiej połowie sierpnia, jesienna migracja ptaków to wspaniały czas na fotografowanie gatunków niespotykanych u nas w okresie lęgowym, dobrym przykładem jest kwokacz – ptak tundry.

Fot.1 Kwokacz  (Tringa nebularia), Łukasz Bożycki

Fot.1 Kwokacz (Tringa nebularia), Łukasz Bożycki

Jest to także wspaniały czas na to, aby bliżej przyjrzeć się gatunkom występującym u nas. Ptaki w szczycie jesiennej wędrówki, bardzo często pochodzą z północnych rejonów Europy oraz Azji. Wiele młodych osobników nigdy nie spotkała człowieka lub jeśli już spotkała nie miała z nim przykrych doświadczeń. Z tego powodu dystans ucieczki przed człowiekiem, potrafi być zaskakująco mały, co pieczołowicie wykorzystuje każdy szanujący się fotograf przyrody. Pamiętam, jak po raz pierwszy spotkałem biegusa malutkiego, na jednej z nadwiślańskich plaż tuż pod Warszawą.

Fot.2 Biegus malutki (Calidris minuta), Łukasz Bożycki

Fot.2 Biegus malutki (Calidris minuta), Łukasz Bożycki

Okazał się zupełnie niepłochliwy. Mogłem wraz z koleżanką która także fotografuje, podczołgiwać się bez najmniejszego problemu na odległość kilkudziesięciu centymetrów, zmieniając obiektyw z „tele” na standardową 50-tkę.

Fot.3 Fotografowanie biegusa malutkiego (Calidris minuta), Łukasz Bożycki

Fot.3 Fotografowanie biegusa malutkiego (Calidris minuta), Łukasz Bożycki

Jednak takie sytuacje, w których możemy fotografować ptaki bez ukrycia zdarzają się rzadko. W przeważającej większości przypadków musimy uciekać się do wyrafinowanych sztuczek polegających na oszukaniu ptaków, że wcale nas nie ma tam gdzie jesteśmy. Zasada jest prosta, im większy zwierzak tym ma większy dystans ucieczki, tym nasze maskowanie musi być dokładniejsze. Na szczycie tej piramidy maskowania, wydaje się, że stoi wilk. Przypomina mi się w tej chwili opowieść wyśmienitego fotografa przyrody, Grzegorza Leśniewskiego, który siedział siedem dni w ukryciu, jak opowiadał, bez przerwy aby sfotografować wilka. Ostatniego dnia, wyczekiwany wilk pojawił się. Jest to jednak zupełnie inna opowieść – fotografowanie przy wykorzystaniu wykładanej przynęty- teraz wróćmy do fotografowania migrujących ptaków wodno-błotnych.
Przygotowania do fotografowania, rozpoczynam przed komputerem – wyszukując potencjalnych miejsc w których mogą zatrzymywać się ptaki. Posługuję się w tym celu mapami dostępnymi w sieci w trybie widoku satelitarnego.

Fot.4 Mapa odcinka środkowej Wisły z mapy.google.pl

Fot.4 Mapa odcinka środkowej Wisły z mapy.google.pl

Strzałką zaznaczyłem miejsce które wybrałbym do fotografowania. Po wybraniu kilku takich miejsc wybieram się z lornetką na rekonesans. Szczególną uwagę przywiązuję do tropów pozostawionych w błocie, są wspaniałym wskaźnikiem miejsc żerowania zwierzaków. Takie miejsca są szczególnie cenne gdyż zwiększają naszą szansę na dobre fotografie ze zwierzętami w roli głównej. Następnym krokiem jest rozpracowanie trasy którą wędruje słońce. Szczególnie ważne jest w którym miejscu wschodzi i zachodzi, oraz czy wybrane siedlisko ptaków nie znajdzie się wówczas w cieniu. Posługuję się w tym celu mobilną aplikacją – Sun Surveyor Lite, która wyznacza z dużą precyzją te miejsca. Następnym krokiem jest decyzja czy fotografuje pod słońce czy ze słońcem za plecami. W pierwszym wariancie mamy szansę na takie ujęcia:

Fot.5 Kwokacz, Łukasz Bożycki

Fot.5 Kwokacz, Łukasz Bożycki

Wariant ze słońcem za plecami daje szansę na zdjęcia tego typu:

Fot. 6 Kwokacz, Łukasz Bożycki

Fot. 6 Kwokacz, Łukasz Bożycki

Na obydwu zdjęciach jest ten sam osobnik, który żerując przemieszczał się wzdłuż linii wschód-zachód. Różnica pomiędzy zdjęciami wynosi jedynie 17 sekund. Była to szczególna sytuacja w której zasięg „widzenia” obiektywu obejmował tak duży obszar – zwykle nie udaje mi się znaleźć tak dobrych warunków. Widać jak na dłoni jak wielkie konsekwencje niesie za sobą wybór kierunku w którym będzie skierowany obiektyw.
Następnym krokiem jest przygotowanie specjalnego ukrycia. W tym celu posługuję się niskim, jednoosobowym namiotem, siatką maskującą oraz wszystkim tym co znajduje się akurat pod ręką. Namiot ustawiam tuż przy krawędzi wody.

Fot.7 Zamaskowany namiot, Łukasz Bożycki

Fot.7 Zamaskowany namiot, Łukasz Bożycki

Wcześniej sprawdzam czy w danym dniu prognozowana jest zmiana poziomu wody. Pamiętam doskonale każdą ucieczkę przed szybko podnoszącą się wodą, a bywało i tak, że zostawałem uwięziony na wyspie na którą wcześniej wchodziłem brodząc jedynie po pas w wodzie.
Namiot stoi, maskowanie przygotowane, jest około 40 min przed wschodem słońca, czas na małą drzemkę. Oczekuję na pierwsze światło jeszcze przed wschodem słońca oraz na bohaterów moich kadrów. Jest światło, są i ptaki, miejsce zostało dobrze wybrane, maskowanie spełniło swoją rolę, ptaki podchodzą odpowiednio blisko. W znane miejsce wracam wielokrotnie, z każdym wschodem jest nowa sytuacja, nowe światło, nowe spotkania…

 

 

About Author

Łukasz Bożycki

Łukasz Bożycki

Related Articles

0 Comments

No Comments Yet!

There are no comments at the moment, do you want to add one?

Write a comment

Write a Comment

Podaj wynik: *